poniedziałek, 17 marca 2014

I.

Są tacy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kochali,  zawiedli się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, nikomu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie. 


Są takie dni, kiedy mamy po prostu dość... Nie możemy nic dobrego zrobić dla innych... Ja mam takie dni siedem razy w tygodniu. Mam dość życia z ludźmi, których nienawidzę. Mam dość życia pośród kłamliwych ludzi, życia w ciągłym kłamstwie. Po prostu mam dość życia. 
Tak jak co dzień wstałam rano. Ubrałam się. Zjadłam śniadanie. Wyszłam ze szkoły. Jednak ten dzień był inny niż pozostałe. Wydawało mi się, że dziś będzie lepiej, ponieważ był koniec roku szkolnego. Wreszcie kończyłam szkołę. A teraz...? Teraz stoję na scenie. Przed całą szkołą. Wygłaszam przemówienie, a właściwie już je wygłosiłam, tylko teraz czekam, aż w końcu ktoś uciszy tłum, bym mogła wypowiedzieć ostatnie zdanie. Uf... Pani od, od... ? Nie znam tej nauczycielki. Kobieta uciszyła publiczność, a ja zakończyłam mowę pożegnalną. Jeszcze tylko muszę przetrwać przyjęcie pożegnalne. Wszyscy uczniowie opuszczają salę i kierują się do swoich klas. Idę powoli za tłumem. Wchodzę do sali od geografii. Wszyscy moi 'koledzy i koleżanki' z klasy już się tu zebrali. Są i rodzice. Oczywiście mojego taty nie ma... Zgaduję, że pewnie teraz siedzi przed laptopem i pracuje nad jakimś projektem. Nigdy jakoś specjalnie go nie obchodziłam. Może kiedyś, gdy jeszcze żyła moja mama, może wtedy choć trochę się mną interesował, a teraz? Teraz liczy się  tylko mój starszy brat - Zayn. Mój głupi braciszek jest bardzo popularny, należy do One Direction, nie cierpie tego zespołu, ich muzyki i członków bandu. Nie wiem czemu, tak po prostu. Wiem jedno, na pewno zazdroszczę mojemu bratu. Ma narzeczoną, kupe kasy, prawdziwych przyjaciół i miliarda osób, które uważają go za ideał, za wzór do naśladowania. Tego jestem pewna, on ma wszystko, a ja nawet nie mam osoby, z którą mogłabym porozmawiać. On wyjechał, mama umarła, ojciec zajął się pracą,
a ja? Ja zostałam sama, sama jak palec. 
Każdy po­winien mieć ko­goś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiado­mo jak dziel­ny, cza­sami czu­je się bar­dzo samotny.
Kiedy wróciłam już do domu ojca nie było. Zjadłam kolację przygotowaną przez panią Milenę, naszą gosposię. Poszłam na górę, do swojej sypialni i położyłam się na łóżku. Zaczęłam rozmyślać o tym, co by było, gdybym miała przyjaciół? Mame, tate i brata przy sobie? Wtedy miałabym po co żyć, a przede wszystkim dla kogo utrzymywać się przy życiu. A tak? Po co mam żyć? Nagle w moich rozmyślaniach przeszkodził mi czyjś krzyk.
-Elena? 
To mój ojciec, pewnie wrócił do domu. A teraz czegoś chce... Udam, że nie słyszę. Po chwili znów mnie woła. Niechętnie kieruję się do drzwi, schodów, na dół. 'U stóp' schodów stał mój tata, a obok niego walizki. To oznaczało najgorsze. Zayn przyjechał. Stałam tak chwilę, bez słowa. Po chwili za moim tatą pojawił się jakiś chłopak. To nie był mój brat. Szedł i w pewnym momencie skierował twarz w moją stronę, a po chwili zatrzymał się i stanął obok mojego taty. 


Nie miałam zielonego pojęcia kto to jest. Jedno wiedziałam, spodobał mi się. Posłałam mu delikatny uśmiech. On go odwzajemnił. 
- A więc nie znacie się? - zapytał mój tata. 
- Nie. - opowiedział brunet. - Pierwszy raz widzę pańską córkę. 
- Więc... Elena to jest Harry, Harry to jest Elena. 
- Nie, tylko nie to! Kolejny członek pedalskiego zespołu pod jednym dachem ze mną? Co to, to nie. 
- Elena! - krzyknął mój tata. - Uważaj na słowa!
- Nie obchodzi mnie co mówię. Tato, przecież wiesz, że ich nienawidzę. - powiedziałam i uciekłam do swojej sypialni. 
- Jeszcze nie skończyłem! - krzyknął za mną mój tata. 
Zamknęłam się w swojej sypialni. Włączyłam piosenkę, podgłośniłam na maksa mojego laptopa i położyłam się na łóżku. Po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Zignorowałam to. Po chwili znowu i po raz kolejny zero reakcji z mojej strony. Drzwi otworzyły się i pojawił się w nich Harry. 
- Wyjdź! - krzyknęłam, ale chłopak zignorował moje polecenie. Podszedł do biurka, wyłączył muzykę i usiadł obok mnie na łóżku. 
- Słuchaj... - powiedział. - Wiem, że mnie nie znasz i nie lubisz, ale proszę, wysłuchaj mnie. Wiem, że jest ci ciężko... 
- Nic nie wiesz. - przerwałam mu.
- A właśnie, że wiem. Myślisz, że twojemu bratu jest dobrze? Otóż nie, postaw się w jego sytuacji, wyjeżdża na tyle czasu, jest z dala od rodziny. Wiem, że Ci ciężko, a zwłaszcza po śmierci mamy... Ale nie o tym chciałem z tobą porozmawiać. 
- Więc o czym? - powiedziałam ze łzami w oczach, poruszył temat o mojej mamie i wszystkie złości i smutki skropliły się w moich oczach i na policzkach. 
- O tym, że Zayn i twój tata cię kochają i chcą dla ciebie jak najlepiej, ale ty tego nie zauważasz. Jest ci źle, wiem... wiemy.
Dlatego postanowiliśmy, że zabierzemy cię do siebie, do Londynu, będziesz pracować jako nasza stylistka i jeździć z nami po świecie. Będziesz ze swoim bratem  i może w końcu znajdziesz prawdziwych przyjaciół i się zmienisz...
Przerwałam mu, przytuliłam go, a on, pomimo tego, że wcześniej powiedziałam o nim coś złego, czego ma już dość i słyszy to codziennie, pozwolił mi wypłakać się w swoje ramię. Właśnie wtedy poczułam, że będę potrafiła dogadać się z nim. Postanowiłam, że wyjadę z nimi i spróbuję zmienić środowisko, znajomych, a raczej postaram się mieć znajomych i przede wszystkim postaram się zaakceptować mojego brata. 

7 komentarzy:

  1. Awww... Weronika to jest słodkie ♥ Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy, czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, zrobiło na mnie wrażenie, bo ma zupełnie inną fabułę niż wszystkie. Główna bohaterka ma inne, zupełnie odstające od wszystkich tych dziewczyn nastawienie do tych przystojnych chłopaków. Ekstra, będę czytać :) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. *o* Czekamm na kolejne ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. dawaj nastepny :) bardzo mnie wciągnelo

    OdpowiedzUsuń